41 dni nadziei. Tami i Richard, dwoje szaleńczo zakochanych młodych żeglarzy wyrusza w rejs przez Pacyfik do odległej o tysiące kilometrów Kalifornii. Nie mają pojęcia, że płyną wprost na spotkanie jednego z największych huraganów w historii. Ich jacht w starciu z żywiołem nie ma żadnych szans. Cudem udaje im się ocaleć, ale łódź jest w ruinie, a ciężko ranny Richard nie jest w stanie żeglować. Tami nie mogąc liczyć na pomoc z zewnątrz, musi znaleźć w sobie siłę, by na pokładzie roztrzaskanego jachtu przepłynąć ocean i ocalić mężczyznę swojego życia.

Reżyser: Baltasar Kormákur
Obejrzałam ten film. Hmm... co by tu o nim powiedzieć. Na pewno niesamowita historia. Film został nakręcony na podstawie prawdziwych wydarzeń. Więc pewnie dzięki temu trafia do widza jeszcze bardziej. W mojej ocenie film był całkiem dobry, warto go obejrzeć. Nie ukrywam uwielbiam Sama i Shailene, uważam, że swoje role świetnie odegrali. Scenografia filmu całkiem, całkiem. To co najbardziej mi się spodobało, to zdecydowanie muzyka. Volker Bertelmann poradził sobie z tym zadaniem. Odkąd usłyszałam "Destination Unknown" zdecydowanie mogłabym jej słuchać cały czas.
Podsumowując... czy warto obejrzeć ten film? Tak, dla muzyki i widoków. Historia sama w sobie też jest poruszająca. Początek filmu raczej trochę nudny i trochę się ciągnie, ale końcówka nabiera tempa. Generalnie film mówi o tym, że w życiu niczego nie da się przewidzieć. Pokazuje to, że życie jest niczym morze. Czasem jest łagodne, spokojne i nic nie zapowiada zbliżającego się sztormu ...

Reżyser: Baltasar Kormákur
Obsada: Shailene Woodley, Sam Claflin
Muzyka: Volker Bertelmann
Gatunek : dramat
Czas trwania : 1 h 36 min
Obejrzałam ten film. Hmm... co by tu o nim powiedzieć. Na pewno niesamowita historia. Film został nakręcony na podstawie prawdziwych wydarzeń. Więc pewnie dzięki temu trafia do widza jeszcze bardziej. W mojej ocenie film był całkiem dobry, warto go obejrzeć. Nie ukrywam uwielbiam Sama i Shailene, uważam, że swoje role świetnie odegrali. Scenografia filmu całkiem, całkiem. To co najbardziej mi się spodobało, to zdecydowanie muzyka. Volker Bertelmann poradził sobie z tym zadaniem. Odkąd usłyszałam "Destination Unknown" zdecydowanie mogłabym jej słuchać cały czas.
Podsumowując... czy warto obejrzeć ten film? Tak, dla muzyki i widoków. Historia sama w sobie też jest poruszająca. Początek filmu raczej trochę nudny i trochę się ciągnie, ale końcówka nabiera tempa. Generalnie film mówi o tym, że w życiu niczego nie da się przewidzieć. Pokazuje to, że życie jest niczym morze. Czasem jest łagodne, spokojne i nic nie zapowiada zbliżającego się sztormu ...
W mojej ocenie : 7/10
Komentarze
Prześlij komentarz